Get a site

rozwój

jak powszechna informatyzacja, rozwój inteligentnych usług publicznych i powszechny nadzór informatyczny, które pan tak opiewa, prowadza nie do powstania szczesliwych, egalitarnych spoleczenstw, a do wzrostu nierównosci i zagrozenia demokracji. A glównym powodem jest, niestety, fakt, ze u wladzy siedza „pragmatycy-menedżerowie”, których glównym celem jest optymalizacja spoleczenstwa i maksymalizacja zysków, a nie idealisci, dla których nadrzedna wartoscia sa prawa czlowieka. Istota naszego optymizmu pochodzi z doświadczenia życiowego; my wiemy, że małość w końcu milknie, bo opiera się na najbardziej prymitywnym instynkcie strachu. Zagrożenia naszej cywilizacji jednak znikają, pomimo rozpaczliwych wysiłków mediów, które poszukują sensacji aby epatować prostego luda tym strachem.
Pismacy nie piszą np o tym, że dziennie umiera 36 000 ludzi z powodu starości; wyliczenie własne na podstawie danych demograficznych dostępnych w internecie, ale o tym, że autobus z turystami spadł w przepaść (40 ofiar) lub frustrat wjechał samochodem w tłum ludzi z radością oglądających świat (dziesiątki ofiar) – owszem, piszą to z lubością.
Jednak to jest pierwotny obieg informacji (wkrótce zaniknie), a jego miejsce zajmie coraz łatwiejszy kontakt bezpośredni (w tzw czasie realnym), bez przymusowych reklam adresowanych do „przeciętnego” klienta. To już się dzieje poprzez Facebook’i i tym podobne. Tam macki pasożytów informacji nie sięgają, chociaż oczywiście są próby ograniczania dostępu. Pamiętam jak jeden towarzysz w telewizorni powiedział o wszechobecnych w pewnym momencie antenach satelitarnych, zaburzających jedyny prawdziwy obraz przedstawiany w TVP i niesprzyjający towarzyszom z przewodnią siłą: PORADZILIŚMY SOBIE Z WOLNĄ EUROPĄ, PORADZIMY SOBIE I Z TELEWIZJĄ SATELITARNĄ. Ten człowiek napisał także treść przemówienia z okazji wprowadzenia stanu wojennego, które tak ślicznie odśpiewała Julia Sobiesiak (dziękuję, Pani Julio), fantastycznie oddając głosem prymitywną dramaturgię, rosnącą grozę ostrzeżeń przesłanych nam przez mundurowego „patriotę”
Naprawde wierzy pan, ze jezeli zdefiniujemy obywatela przede wszystkim jako konsumenta, to większość z nas będzie zaangażowana w taką czy inną aktywność społeczną?
A juz naprawde mocno wystraszyla mnie wizja, ze będziemy pracować znacznie dłużej i często zmieniać zatrudnienie oraz miejsce zamieszkania. Ranybozkie, ze tak zacytuje moja znajoma katoliczke, to te 40 godzin tygodniowo (a w rzeczywistosci, szczególnie w przypadku wielu niskoplatnych i malo prestizowych zawodów typu pielegniarka, znacznie wiecej!) to jeszcze za malo? I to w sytuacji, kiedy wielu komentatorów